Z Teatru Marzeń na piłkarską prowincję

Kategoria:

0
0

Niespełna dekadę temu na Wyspach Brytyjskich stało się głośno o nowo powstałym klubie piłkarskim o znajomo brzmiącej nazwie F.C. United of Manchester. Skojarzenia ze słynnymi „Czerwonymi Diabłami” są oczywiste, jednak geneza tej drużyny , pomimo ścisłego związku z legendarnym zespołem, ma w piłkarskim światku niecodzienny charakter.

12 maja 2005 roku właścicielem Manchesteru United został amerykański miliarder, Malcolm Glazer. W krótkim czasie nowy gospodarz zadłużył klub na kwotę rzędu 600 mln funtów. Wywołało to oburzenie wśród fanatyków „Czerwonych Diabłów”, którzy stwierdzili, że zespół „traci swoją duszę i charakter”. Kibice w ramach protestu postanowili zorganizować własny klub. Po tym, jak nazwa dla nowo powstałego klubu, „F.C. United”, została odrzucona przez The Football Association, postanowiono wybrać ją w powszechnym głosowaniu. W ten dość nietypowy sposób, 14 czerwca, kibice postanowili, że ich drużyna będzie występować (i występuje po dziś dzień) pod szyldem „F.C. United of Manchester”. Osiem dni później trenerem zespołu został Karl Marginson, były zawodowy piłkarz. Wciąż jednak brakowało najważniejszego elementu całej układanki – piłkarzy. Wkrótce ogłoszono nabór, na który zgłosiło się około 900 ochotników. Z grupy tej po kilku etapach selekcji wyłoniono 17 zawodników, którzy mieli reprezentować drużynę w przyszłych spotkaniach. Już w połowie lata klub dzięki darowiznom zdołał zebrać 100 tysięcy funtów.

Podopieczni Marginsona swoje piłkarskie wojaże rozpoczęli w najniższej klasie rozgrywkowej, North West Counties Football League, regionalnej dziesiątej lidze. Drużyna na dorobku nie miała jeszcze własnego stadionu, stąd też mecze rozgrywano na obiekcie sąsiedniego Bury F.C. Pomimo trudności, na koniec rozgrywek United of Manchester zajęli pierwsze miejsce premiowane awansem do 9. Ligi. W trakcie sezonu pobity został także rekord frekwencji na jednym spotkaniu ligowym – aż 6,032 osób przyszło zobaczyć ostatni mecz przeciwko Great Harwood Town. Taki wynik to wciąż rzadkość na boiskach niektórych drużyn naszej Ekstraklasy.

Następne dwa sezony przyniosły drużynie kolejne awanse, czego efektem była gra w VII lidze w sezonie 2008/2009. Tutaj już zespół zatrzymał się na dłużej i rozgrywa swe spotkania w tej klasie rozgrywkowej aż do dziś. Drużyna już od kilku lat co sezon próbuje przedrzeć się przez baraże, jednak wciąż bezskutecznie. Najbliżej promocji do wyższej klasy rozgrywkowej zawodnicy United of Manchester byli w sezonie 2013/2014, gdy zaledwie punkt dzielił ich od pierwszego miejsca premiowanego awansem. W obecnym sezonie drużyna już nie prezentuje się tak dobrze i niemal na półmetku zajmuje 8. lokatę.

Klub w ciągu prawie dekady swojego istnienia skupiał wielu piłkarzy, wśród których byli także reprezentanci krajów. Rory Patterson, jeden z najlepszych strzelców w historii drużyny, może poszczycić się pięcioma spotkaniami i jednym trafieniem w kadrze Irlandii Północnej. Z kolei Amjad Iqbal, obrońca klubu z Manchesteru, rozegrał w barwach Pakistanu 10 meczów.

W grudniu tego roku klub zacznie rozgrywać swoje spotkania na nowo powstałym stadionie Broadhurst Park, którego koszt budowy wyniósł 5.5 mln funtów. Arena będzie mogła pomieścić 4,500 tysiąca ludzi.

Z początku niewielki projekt stworzony przez kibiców Manchesteru United, szybko przerósł się w poważną inicjatywę. Klub co prawda nie przerósł swojego pierwowzoru, jednak dla wielu kibiców symbolizuje wartości, których „Czerwonym Diabłom” brakowało.